Kilka miesięcy temu, we wpisie Z kości i poroża pytaliśmy o analogie do pewnego zabytku znalezionego w Gieczu. Dziś sami sobie odpowiadamy. Przypomnijmy - odkryto tam kościany przedmiot interpretowany jako pionek do gry hnefatafl.

W folderze ze zdjęciami z wystawy poznańskiego Muzeum Archeologicznego pt. Magia gry. Sztuka rywalizacji przypadkiem znaleźliśmy je. Dwa pionki, wykopane w Kruszwicy, datowane XI-XII wiek. Wykonane z kręgów zwierzęcych. 


Serdeczne podziękowania dla kierownika prac, Pana Pawła Pawlaka z Pracowni Archeologicznej Henryk Klundera za oprowadzenie dwójki zdesperowanych amatorów wczesnego średniowiecza oraz przekazanie im ciekawych wiadomości dotyczących obiektu.


Opis Kowalenki.
W torfiastej dolinie rzeki Wirinki, tuż przy krawędzi gleb gliniastych znajdują się dwa grodziska: 1. o 200 m na płn. od mostu kolejowego przez Wirinkę, na jej lewym, wschodnim brzegu, o 1000 m na płd.-wsch. od dworu, wśród łąk okrągłe, wklęsłe (pierścieniowate) grodzisko z rowem. Obw. 250 kr., śr. 60 kr., obw. kotl. wewn. 170 kr., wys. wału 6-8 m. W licznych miejscach wał zniszczony. 2. o 400 m na zach. od pierwszego, na zach., prawym brzegu rzeczki było stożkowate grodzisko z rowem, przed wojną rozwiezione, stanowiące punkt trygonom. 86,2 m. Obw. 90 kr., śr. 15 kr. W obu znaleziono skorupy i kości. Badał Schwartz. 

Kowalenko się pomylił co do grodzisk. Opisany przez niego stożek okazał się być grodziskiem pierścieniowatym, a pierścieniowate - na odwrót, stożkowym. Obie warownie w nie tak bardzo odległej przeszłości zostały zniwelowane. 

Obiekty odnajdujemy na niemieckiej mapie agronomicznej z 1900 roku. Starsze, pierścieniowate grodzisko już wtedy było w zasadniczej części rozwiezione, zachował się jedynie fragment północno-zachodni wału, na którym został umieszczony punkt wysokościowy - dzięki czemu wiemy, że wał na początku XX wieku miał ok. 5 metrów wysokości. Na zdjęciach satelitarnych widzimy ich widma, widoczny wyraźniej jest ślad po stożkowym grodzisku, pierścieniowate, czyli przedmiot naszego dzisiejszego wpisu dostrzeżemy tylko wtedy kiedy wiemy gdzie go szukać.



Stożek, gdyby dziś jeszcze istniał znajdowałby się w prawej części poniższego kadru, wśród zboża. Niewiele o nim wiemy. Badania, choć były prowadzone to nigdy nie zostały opublikowane; na kopcu stała wieża, odnaleziono też ślady po piecu, prawdopodobnie w typie hypokaustum.


Przedmiotem zainteresowań archeologów a zatem także i naszym jest drugie z grodzisk - pierścieniowate. Założenie datowane jest na podstawie odkrytej ceramiki na IX - X wiek. Gdzieś w X wieku gród uległ spaleniu. Oddalony od grodu w Pawłowicach o 13 km, podobnie jak on datowany oraz analogiczny ich koniec pozwala wyciągnąć ciekawe wnioski na temat tego co działo się w bliskim sąsiedztwie poznańskiego grodu w momencie powstawania państwa piastowskiego.

Gród otoczony był fosą, która została odkryta przy okazji poprzednich badań prowadzonych na sąsiadującej działce. Podczas aktualnych badań odkryto bramę lub raczej wejście/wjazd do grodu (nie odnotowano żadnych urządzeń bramnych). Widoczna na dwóch poniższych zdjęciach jasna linia wśród spalenizny wyznacza wewnętrzną ścianę grodowego wału.



Zachowane drewno z konstrukcji wału. Czekamy na dendrodaty. 
Update - jednak tylko C14.



Ze śladami spalenizny.


Czarne "placki" widoczne na poniższych zdjęciach to ślady po niewielkich domostwach funkcjonujących wewnątrz grodu. Odkryto ich co najmniej 3 sztuki.





Nowi mieszkańcy chat.


Ale sprzęty kuchenne stare.


Zwykle grodziska oglądamy albo w postaci wałów wyrastających z ziemi albo całkowicie zniwelowane. Tym razem mieliśmy wyjątkową okazję widzieć obiekt w dużej mierze rozkopany.


Rycina 1. i 2. źródła: Archiwum Map Zachodniej Polski oraz Geoportal
Cytat: Władysław Kowalenko, Grody i osadnictwo grodowe Wielkopolski wczensohistorycznej, Poznań 1938
Nikt nie zauważył lub nie chciał zauważyć, że rocznica chrztu Mieszka I to doskonała okazja, żeby zaprezentować wierzenia przedchrześcijańskie oraz historię ich badań. Idole, amulety, narzędzia rytualne, przedmioty użyteczności codziennej ze zdobieniami obrazującymi sceny mitologiczne/kosmos, ale także wszystkie kłamstwa, błędy i wypaczenia naukowe (kamienie mikorzyńskie, idole prillwickie).

Pomysłu nie patentujemy. Najłatwiej wystawę zorganizować byłoby w Muzeum Archeologicznym w Krakowie, wszak wypożyczenie zbruczańskiego Światowida wydaje się logistycznie skomplikowane. Eksponatów do zaprezentowania jest dużo (przedstawione na zdjęciach to zaledwie wycinek tego co można znaleźć w muzeach) a można by jeszcze od zachodnich (popełniliśmy na lucivo dwa wpisy - bałwany 1 i bałwany 2), południowych i wschodnich sąsiadów coś pożyczyć.





















Fotografie przedstawiają następujące zabytki:
Światowid ze Zbrucza; cisowa laska ze Srebrnego Wzgórza na Wolinie; okucie pasa z Lądu; drewniany posążek ze Szczecina; drewniana główka bożka ze Szczecina; nóż wolutowy z Biskupina; replika figurki Świętowita z Wolina; głaz z Leźna; miniaturowe brązowe toporki ze Starego Miasta w Kaliszu; ceramiczna (?) głowa smoka (?) z Kałdusa; trzy drewniane figurki kultowe z Wolina; drewniana figurka z Gniewu - Starego Miasta; replika zaginionej w trakcie II WŚ rzeźby - tzw. głowy z Jankowa; replika zaginionego dwugłowego posążka z Nowego Wieca k. Kościerzyny, być może falsyfikatu; grzechotki z Mazowsza; dwie pisanki (Lutomiersk i Czacz) oraz grzechotka z Kalisza; dwie pisanki, jedna z Lutomierska, druga z Brześcia Kujawskiego; noże wolutowe z Milicza i Czeladzi Wielkiej; replika maski obrzędowej z Opola; fallus z Wolina; fallus z Łęczycy; zwieńczenie laski w kształcie głowy tura z Czekanowa; brązowy konik z Ostrowa Tumskiego w Poznaniu; brązowy konik z Wolina; fragment wału gnieźnieńskiego grodu z wyrzeźbionym dziczym lub baranim łbem; amulety - ząb niedźwiedzia (Ujście), kły dzików (Ląd oraz dwa z Gniezna); ostroga z Lutomierska; okucie pochwy noża z Ostrowa Lednickiego; amulet z lisiego zęba z Opola; dwa noże wolutowe z Bnina i Bonikowa; drewniany konik z Gdańska; 
Muzeum Narodowe stanęło przed trudnym zadaniem. 
Po tym jak w styczniu okazało się, że planowana i szumnie zapowiadana w mediach wystawa Lux in oriente, Lux ex oriente z przyczyn niezależnych od muzeum nie dojdzie do skutku (powiązana z kościołem fundacja odpowiedzialna za wystawę nie zebrała funduszy), placówka miała niewiele czasu na przygotowanie własnej ekspozycji aby wyjść z twarzą z tej sytuacji. Jak się to udało?

Przestrzennie, schludnie zaaranżowane gabloty, oświetlenie w przypadku większości zabytków odpowiednie. Wystawione wysokiej klasy artefakty, dużo romańskich detali architektonicznych. Gotyckie malarstwo i rzeźba i na sam koniec współczesna kompozycja Stefana Gieromskiego.

Obszerny katalog wystawy w twardej oprawie w przyzwoitej cenie. Dedykowana wystawie strona internetowa - http://ima966.pl/ Liczne spotkania popularnonaukowe (Elżbieta Cherezińska) i wykłady (prof. Dariusz Sikorski, dr hab. Marcin Wołoszyn, dr hab. Krzysztof Jaworski, dr hab. Michał Kara, dr hab. Teresa Rodzińska-Chorąży, prof. Andrzej Buko). Grupy rekonstrukcyjne (poziomu nie oceniamy, nie znamy) oraz warsztaty (kaligrafia, złotnictwo, chorał gregoriański). 

Nie wiemy co się stało ale jest dobrze, nawet bardzo dobrze - jak nie w Polsce, jak nie w górach. Zapominamy o Dagome Iudex, którego nie zobaczyliśmy na wystawie, która nie doszła do skutku. Rzadko to piszemy (rzadko są ku temu powody) - brawo! Jeżeli nie trafiliście dotychczas do Muzeum Narodowego to spieszcie się. Wystawa trwa jeszcze niecały miesiąc.








Na zdjęciach - kaptorga z Bodzi, zausznica z grobu wojownika z wału grodziska w Czermnie, denar ruski Bolesława Chrobrego, złoty krzyżyk z Zagórzyc, romańska figura św. Jana z wrocławskiej katedry, gotycki detal z grobowca Bolesława Chrobrego.