Przędzenie jest fajne

Postanowienie spełnione. Przędę. Potraktowałam sprawę bardzo poważnie. Udałam się do Pracowni na Kaszubach, gdzie zapoznałam się z częścią tajemniczego świata grępli, czesanek, wrzecion i kołowrotków. Był nawet kokon jedwabnika :) Do tego otrzymałam wiele wiedzy praktycznej, którą może przekazać tylko druga osoba. Dużą radość sprawiła mi praca z czesanką owcy wrzosówki. Pierwsze kroki wyglądały jak każde pierwsze kroki, ale spowodowały, że z jeszcze większą ciekawością podeszłam do tego tematu. Na zdjęciu poniżej moje własnoręcznie wystrugane wrzeciono, "chmurka" czesanki, uprzędziona nić i trzy gliniane przęśliki z mojego zbioru. Wiele lat temu obdarował mnie nimi Chruściel. Sam je ulepił i wypalił metodami historycznymi. Chruścielu, jeśli to czytasz, to proszę o odzew, bo brakuje nam Ciebie!

Rekonstrukcja historyczna - przędzenie

Podsumowując: jest w tym temacie wiele miejsca na eksperymenty, które mogą znacząco podnieść poziom rekonstrukcji.

Zapraszam do odwiedzenia bloga "Prząśniczka", gdzie znajdziecie wiele cennych wskazówek jak zacząć, by się nie zniechęcić. Jest to chyba pierwsze polskie internetowe miejsce spotkań prządek (i prządków).

Komentarze

  1. trzymam kciuki! aby się przędło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ano, przędzenie jest fajne :) Choć przyznam, że ostatnio coś nie mam do tego serca.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Spoooko, usiądziemy sobie przy okazji jakiegoś spotkania i poprzędziemy razem :)

    Pozdro!

    OdpowiedzUsuń

Publikowanie komentarza

Popularne posty