Głowa z Østerby

Ani o Nydam ani o Thorsberg nie będziemy jednak w najbliższym czasie pisać. Temat wymaga wnikliwych studiów, skompletowania i zapoznania się z literaturą. 

Ale pozostajemy jeszcze na dwie chwile w niezwykłym muzeum w Szlezwiku. Po pierwsze, by przyjrzeć się odrąbanej i wrzuconej dwa tysiące lat temu do bagna głowie. Człowiek z Østerby, bo tak właściciela owego kapitela nazwali duńscy archeolodzy, zginął od ciosów zadanych mu w czaszkę, samo jej oddzielenie nastąpiło prawdopodobnie pośmiertnie. Nie są oczywiście znane przyczyny ani okoliczności uśmiercenia tego mężczyzny (kara czy ofiara).

Wbrew pewnemu krążącemu po internecie żartowi nie zginął dlatego, że był rudy. Nie był. Jak na "prawdziwego Germana" przystało włosy miał blond (częściowo nawet zdążył osiwieć, co nie jest szczególnie dziwne biorąc pod uwagę, iż dożył 50-60 lat), obecnego koloru nabrały pod wpływem kwasu z torfu. Co najbardziej fascynujące to fryzura - tzw. węzeł swebski, który przetrwał prawie dwa milenia w bagnie. Jego opis znany jest z Germanii Tacyta:
Osobliwością tego ludu jest zaczesywanie włosów na bok i powiązywanie ich w węzeł. W ten sposób Swebowie odróżniają się od pozostałych Germanów, w ten sposób wolni spośród Swebów od niewolników.
A przedstawienie uwieczniono na licznych zabytkach - kolumnie Trajana, Tropaeum Traiani i wielu innych. Wymieniać można by długo. Warto na pewno wspomnieć o brązowej misie znalezionej w Czarnówku koło Lęborka. Do poczytania i obejrzenia w artykule Złoty wiek. Czarnówko w okresie wpływów rzymskich i w okresie wędrówek ludów.

Głowa owinięta była w narzutę/pelerynę z jeleniej skóry. Reszty ciała pomimo poszukiwań nie odnaleziono. 

Znana archeologii jest druga głowa (tym razem z resztą ciała obok) z zachowanym węzłem swebskim. Tzw. człowiek z Dätgen.

Po drugie... Napiszemy w kolejnym odcinku.

Człowiek z Osterby

Komentarze